czwartek, 27 stycznia 2011

ręce lepią też...

z gliny czasem ręce coś ulepią... do tej pory zazwyczaj donice bo to oszczędność w wypalaniu - nie trzeba szkliwić, a to dużo jak się nie ma swojego pieca i trzeba wyprawy wielkie szykować - transport umawiać, pogadać z posiadaczem pieca z innego miasta, no i rzecz jasna płacić za wypalanie...

kształtowana na formie własnej roboty... forma wydała z siebie chyba dwie donice - a przy wydobywaniu drugiej roztrzaskała się bom za mocno postukała :-(

a tu łączenie płaszczyzn - przynajmniej niczego nie stłukłam :-)

4 komentarze:

  1. Piękne...a pierwsza cudeńko:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuję, i kłaniam sie nisko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń